Fajniutek’s Blog

mysli nieuczesane

g like a..

Pustka
Jej bylo na imie
Pustka
Zagrala
Na nerwach
Dziewczynie
Przywitala sie
Uprzejmie
Dziewczyna
Wyganiala ja
Nadaremnie
Spytala
Na ile
Zagosci
Bo nie ma
Z jej wizyty
Radosci
A pustka
Milczala
Pod nosem sie
Usmiechala
Dziewczyna
Po drugiej
Butelce wina
Zagluszajac
Cisze
Procentowym
Towarzyszem

Mijaly godziny
Kolejne
Butelki
Dwie (Pustka i Ona)
Dziewczyny
I zareczyny
Z rozowym
Wlochem
O imieniu
Carlo
I wycieczka
Senna
Na Bali
Za (prawie)
darmo..
Yyyyp!
;)

just.. nothing

Nic
Nie
Rozumie
Buty
Zawiazuje
Koszule
Ci
Zapnie
Marnie
Ale
Bedzie
Figlarnie
Malo
Żaba
Malo
Kuma
W niedziele
Suma
Tata
Zlapie
A ja
Pomysle
Żem
Glupia
Skorupa
Marna
Kpi
Ze mnie
Nadaremnie
Intelekt
Wola
Siano
Stodola
Chrapie
W mozg
Drapie
I wola
Ale
Z ciebie
Pierdola..

Spac.
Wracaj
Do
Siebie
Kurwa
Mac.

whatever

Jakkolwiek
Myslalby
Kto
Pyta
Rusza
Z kopyta
Hulaj
Dusza
Hulaj
Noga
Rany
Boskie
Oblala
Sie
Dziewczyna
Woskiem
Dramma
Per
Musica
I chodzi
Bez
Stanika
Pointa
Za
Jointa
W te pedy
Kury
Na grzedy
Dobranoc
Pchly
Na noc
Karaluchy
Maja
Pancerzyk
Niegrzeczny
Talerzyk.

panta rhei

Chyba
Plywam..
Plyne..
W
Tylko mi znana
Choc moze obca
Kraine
Szczescia
Myslac
O Tobie
Kochanie
Nic sie przeciez
Nie
Stanie

Chyba

Eh..
Zycie
Proza
Figlarnie
Smaga
Powieki
Wiesz..?
Wino pije
Toba
Smaruje
Szyje
I nie wiem
Czyja to wina
Skarbie
Ze musi ktos
Posprzatac
Zmymiotowane
Wiec
Marne
Juz
Wspomnienie

Nie..
Ja sie nie zmienie

silence

a kiedy juz
sobie
odpuszcze
kiedy juz
zmysly
na wolnosc
wypuszcze
kiedy juz
wolna
od
siebie
samej
stane
na nogi
oderwana
w koncu
od
tej twardej
podlogi
po ktorej
zycie
kaze mi
stapac
lewitowac
bede
w blogim
bezkresie
wolnego
mozgu
na wylacznosc
calkowita
bede
miec
cisze
niech
mnie
do snu
o niczym
ukolysze

replay

Odporna
Na rozsadek
Kobieta
Dla mezczyzny:
Zaleta

Emocjonalnie
Madra
I knabrna
Umyslowo swieza..
Dla mezczyzny:
Trudna
W jej szczerosc
Niedowierza

Bo nie rozumie
Albo z lenistwa
Albo nie umie

(Znowu
Przecenilam
Emocje na prozno
Zuzylam..)

I slyszy
Kobieta:
‚Ogolnie to
Twoja zaleta
Ale..
Badz nie ze mna
Szczesliwa
Pani zlosliwa’

A tu chodzi o Twoje
Ego
Niedojrzaly
Kolego
I do tego
O mnie jestes
Zazdrosny
Ty moj Slodziaku
Zalosny

Klamiesz
Plujesz
I mnie
Oklamujesz

Basta.
Bo kazdy w koncu
Dorasta

Tym optymistycznym
Akcentem
Zostajesz moim
Abonentem
Faktura bedzie
Duza
Jak na kwiat od Ciebie
Roza

almost

zewnetrze
moje
radzi
sobie
swietnie
musi
bo
wnetrze
umarlo
calkiem
z sensu
sie
wytarlo
umarla
dusza
i zewnetrze
choc
silne
ta
historia
je
porusza
istnieje
sobie
po
cos
choc
cos
nie jest
juz z duzej
litery
czeka
na
jutro
z
przyzwyczajenia
z
nawyku

jeszcze
nie
na
odwyku

DIE – ta

Zabila sie
Czemu
To
Zrobila?
O czym
Myslala
Gdy na ten pomysl
Wpadala?
O czym
Myslala
W locie?
O gwiazdkach
Swiecacych
W zimie
Na
Marriott’cie
O mamy firankach
O przytulankach
O spiewaniu
Zew w ziew
Zamienianiu
O swoich
Szpilkach
O Twoich
Minkach
O kocich
Oczach
I mrukach
I o zycia
Marnych
Naukach
Na tyle
Bezuzytecznych
Ze
Jak widac
Nie ma
Ludzi
Wiecznych
I do tego
Malo
Dzis
Zjadla
Bo w oko
Zbyt
Wielu
Przy okazji
Wpadla

……..
Lecz
To i tak
Tych
Opowiesci
Smiesznych
Juz
Historia

I brakujaca
Niestety
W jej zyciu
Teoria

lost

Ona
Nie wie
Tlumaczylam
Ci
Nie wie
Bo nie zna
Twojego
Schematu
Ziewania
Codziennego
Ubierania..
Zabiore
Cie
Moze
Do prania
Wybielacz
Sie przyda
I moze
Zaczniecie
Od
Zera
Bezliczbowo
Bezkompromisowo
Od nowa
Wtedy
Rzeczywistosc
Rozowa..

Wiesz
Ja tez
Nie wiem
Moze
Nie znam
Powierzchownosc
Twoja
Nedzna
Bywa
I tego
Sie chyba
Nie zmywa
Latwo
Jesli w ogole
Nikt
Nie wie
Spojrz
Za siebie..
Tratwa
Plynie
Mozesz
Plynac
Lecz
Czy Ty
Odnajdziesz
Siebie
I Ja
W tej
Krainie..?

check pls..!

Chryste
Dorastam
Czy korzeniem
Mocniej
Wrastam
W swiadomosc
W tozsamosc
W tendencje
W malkontencje

Czymkolwiek
Jest to
O czym mysle
Zawrzalo
W mym
Umysle

Wyrosla
Glupia sosna
Sosjerka moze
Moj Ty Boze
Poskladaj
Na nowo
W glowie
Tej Sosnie
Zanim
Guz
Jej
Nowy
Wyrosnie
Wystarcza
Siniaki
Ktore dla
Niepoznaki
Radosnie
Chowa
Do
Kieszeni

Czy Ktos to
Zmieni..?

Moj
Drogi
Chowam
Posiniaczone
Nogi
Pod lozko
Ktore
Choc
Dla Nas
Laskawe
Daje
Ci
Niestety
Zabawe..
Marnys
Chlopie
Bo niezyciowe
Sa konie
W galopie
Uciekaja
I brzydko mowiac
Zyciowo
Dupy
Daja

Taka to
Przestroga
Dla dziewczat
Co za nogi
Chwytaja
Pana
Boga